|
„Dlatego powiadam wam: Wszystko, o cokolwiek byście się modlili i prosili, tylko wierzcie, że otrzymacie, a spełni się wam”. Mar. 11,24
O Boże, Ty dałeś nam tak potężną broń, a my dopuściliśmy do tego, że zardzewiała! Odłożyliśmy ją na bok, zapomnieliśmy o niej. Czy nie byłoby to niedorzecznością, niejako przestępstwem przeciwko własnemu ciału, gdybyśmy otrzymawszy oko, nie chcieli go otworzyć lub rękę, a nie zechcieli jej podnieść?
Jak to o nas świadczy, że nie wykorzystujemy nie dającej się z niczym porównać siły, której Bóg wraz z modlitwą nam udzielił? O Boże, Ty dałeś słońcu światło i ono świeci! Gwiazdom dałeś ich blask i one migoczą! Wiatrowi dałeś siłę, aby wiał, a swoim dzieciom podarowałeś dar, który przewyższa wszystko inne, a one go odrzuciły! Już prawie zapomniały o mocy, która jest do ich dyspozycji i rzadko z niej korzystają, chociaż mogłaby być wielkim błogosławieństwem dla wielu ludzi.
Konstantyn Wielki, cesarz rzymski, zauważył, że monety tłoczone przed jego panowaniem przedstawiały cesarzy w tryumfalnych pozach. Nakazał, aby jego przedstawiać w pozycji klęczącej, gdyż uważał, że „jedynie w taki sposób można zatriumfować”. Nigdy nic nie osiągniemy, jeśli nie będziemy często przybywać na kolanach. To dlatego uciekamy pokonani, ponieważ przestajemy się modlić.
Och! Zwróćmy się do Boga i wyznajmy Mu, że byliśmy wprawdzie uzbrojeni, że wprawdzie nasze łuki były napięte, a pomimo tego w dniu walki uciekliśmy. Przyjdźmy do naszego Boga i wyznajmy Mu swój grzech! Jeśli żaden grzesznik się nie nawraca, to nie dlatego, że Bóg nie ma mocy, aby go wyratować, ale dlatego, że w modlitwie nie walczyliśmy o niego.
|